 |
| Szczere choć niezbyt gorące pozdrowienia od jednego z lublańczyków. |
Na początek, trochę miejskiego pejzażu, tak żeby za mocno nie popadać w monotonię. Ale życie jest bardziej przyziemne, więc czym prędzej wracam na właściwe miejsce.
 |
| Kosmiczne technologie w regio vlaku. |
Wątek toaletowy ciągle nie daje o sobie zapomnieć. Bo już
niemal straciłem czujność myśląc, że co mnie miało zaskoczyć, to mnie
zaskoczyło. A tu naraz jednego dnia dwa kwiatki, o których za chwilę. Czyżby
jakaś słoweńska mania na punkcie czystości i higieny? Nie mam nic przeciwko
takim bzikom. W każdym razie wynalazki, mające pomagać w uniknięciu bliskich
spotkań z bakteriami prześcigają się tu nawzajem jak na zawodach. Oto jadę
sobie pociągiem. I to nie jakimś nowoczesnym teżewe, tylko takim zwykłym składem,
do którego idealnie pasuje tutejsze określenie vlak. Swoje już przejechał, a
najlepszym tego przykładem są napisy informacyjne w czterech językach, ale
jeszcze bez angielskiego. Pomyśleć, że takie coś było możliwe i to wcale nie
tak dawno temu. Ale do rzeczy. Więc, w tym pociągu mamy oczywiście, popularny "łoter
klozet", w którym wodę spuszczamy sobie... bezdotykowo! Jest taki mały
czujnik, macha się ręką, woda leci. I podobnie w kraniku. No, znane
rozwiązanie, znane. Ale stosunkowo nowe. Moja wyobraźnie nie jest aż tak
wybujała, żeby spróbować je wstawić do taboru Przewozów Regionalnych powstałego
jeszcze za, albo tuż po czasach komunizmu. Cuda wianki. Chociaż trzeba oddać
naszym pociągom, co ich. Bo spuszczanie wody za pomocą nożnej pompki, choć w
porównaniu z tym standardem wypada prehistorycznie, to jednak bakterie i inne
mini szkodniki z naszych rąk podobnie odprawia z kwitkiem.
 |
| Ne govorim angleško! |
A proste rozwiązania mogą być dobre. Wysiadłem z pociągu, udałem się do marketu, a tam oto taki sobie kran. Jak widać poniżej. Wygląda dość
pokracznie, ale ktoś kto oglądał "Ostry dyżur" albo inne "Na
dobre i na złe" ten wie dlaczego. A i bez tego można się domyśleć. Ręce
umyte, pyk, łokciem, zakręcony i bakterie po raz kolejny schodzą z pola walki na tarczy. Oj, lekko to tu one nie mają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz